• GłosWołającyNaPustyni

WIZJA. ŚMIERCIONOŚNY WIRUS. Przekaz z dnia 10.12.2018 roku.

Opiszę wam drugą część wizji.

Cóż, tym razem jestem w szpitalu. Przednie drzwi są zaryglowane i zamknięte. Staje się nerwowa atmosfera. Personel tego szpitala jest przestraszony i wpadł w panikę. W szpitalu są specjalne służby związane z bronią. Widzę ludzi w kombinezonach ochronnych i pełnej ochronie głowy. Stworzyli dwie grupy pracowników i innych. Niektórzy byli za, inni przeciw. Słyszałam ich rozmowy i głośną dyskusję. O tym, co się stało. Widzę kobietę z bardzo chorym dzieckiem. Prosi, aby ktoś otworzył drzwi jej i jej dziecku. Pracownicy i inni krzyczą na siebie. W końcu wpuszczają kobietę z dzieckiem. To dziewczynka do 12 lat. Była w fatalnym stanie. Ona prawie nie żyła. Widzę, jak zabierają ją do specjalnego pokoju, a matkę do innego pokoju. Jeden z lekarzy powiedział coś, co pomogło tej dziewczynie w zdiagnozowaniu, że jej komórki tracą wodę z organizmu i nie wiadomo, czy mogą temu zapobiec. Dziewczyna bardzo się pociła i dyszała. Jej twarz była pokryta dziwnymi liniami, ranami i śladami. Jej twarz wyglądała nienaturalnie, podobnie jak jej ręce. Wyglądało na to, że płyn i woda wyciekały z jej ciała. To był okropny obraz. Podłączyli ją do różnych urządzeń. Przepytywują Matkę dziewczynki i badają ją, a ona prosi ich, aby zostawili ją i ratowali jej dziecko. Nagle widzę siebie poza szpitalem. Jestem jak w centrum tego miasta, miejsca. Rozglądam się i nie ma ludzi, psów, nikogo. Tylko alarm się włącza, a samochody wojskowe jeżdżą tu i z powrotem. Widzę wokół siebie budynki architektoniczne. I widzę barykady sklepów, a budynki te są wykonane z metalowych podstaw i pomalowane na zielono. Wskakuję na to, żeby widzieć lepiej. Cała ulica wygląda na opuszczoną. Okna domu są zamknięte i zasłonięte.

74 wyświetlenia