• GłosWołającyNaPustyni

MARYJA PRZYCZYNIŁA SIĘ DO ZBAWIENIA LUDZKOŚCI.

Ukochana córko, bądź teraz towarzyszką Maryi w Jej samotności na Kalwarii. Daję ci światło rozmyślania i wzbudzam współczucie dla Niej w tych strasznych godzinach. Posłuchaj i kochaj Ją za Jej siłę i za Jej boleść.


Podążała za Mną w tłumie ku miejscu Mego męczeństwa. Kiedy spotkały się nasze spojrzenia przeniknął je dogłębny ból... Już ci o tym mówiłem... Jej towarzysze wspierali Ją do stóp Kalwarii. Nie od razu pozwolono Jej do Mnie podejść.


Całe Jej życie było uzależnione od Mojego, ale nigdy tak bardzo jak w tym czasie. Czuła, że powoli umiera, doświadczając potwornej udręki. Bicie Jej serca stawało się coraz słabsze. Ból coraz bardziej Ją unieruchamiał. Byłem świadkiem cierpień Mojej biednej Matki! A jednak chciałem, aby była blisko, aby mogła Mnie widzieć.


Zrządzeniem Bożym mogła podejść do Mojego Krzyża. Byłem Bogiem, ale cierpiałem jako Człowiek i jako Człowiek pragnąłem, by Moja Matka była blisko Mnie. Zgodnie z planem Boga miała odegrać wyjątkową rolę w czasie Mojej Męki. Współpracowała ze Mną i wraz ze Mną przyczyniła się do zbawienia ludzkości. Była godna, aby mieć udział w dziele Odkupienia. Zatrzymałem Ją u stóp Krzyża i Ona wiedziała, że taka była Moja Wola.


Moja Matka była blisko Mnie. Widziałem Ją przez zasłonę krwi, która niemal całkiem pokryła Moje powieki. W agonii Moje Synowskie Serce biło dogłębną wdzięcznością i smutkiem z powodu biednej Matki, która podążała za Mną i pomagała Mi pełna poświęcenia w czasie całego Mojego życia.


Już miałem odejść z tej ziemi... nie powiedziałem żegnaj Tej, która Mnie urodziła, która starała się o Mnie i prawdziwie całą siebie składała w ofierze dla Mnie i dla was. Wiesz, jak się z Nią pożegnałem? Za pośrednictwem Jana oddałem Jej was w zamian za Mnie ... Zrozumiała Moje pragnienie. Z głębokim poddaniem powitała w miejsce jedynego niezastąpionego Syna, wiele dzieci, o które miała się od tamtej pory troszczyć z tą samą miłością, jaką miała dla Mnie.


Moja Matka przyjęła ten dar, bo pochodził ode Mnie, umierającego, i ponieważ Jan był żywą i ciągłą pamięcią o Mnie. Jan - czysty jak lilia - był jakby koroną dla Maryi. Maryja to zrozumiała. Wiele powiedziałem Jej milcząc. Moje spojrzenie przekazywało Jej Moje myśli: Żegnaj, Matko. Wkrótce Mnie zobaczysz i już nie będziesz smutna tak jak dziś. Zostawiam Ci Mój Kościół, byś mu pomagała i karmiła go tak, jak Mnie karmiłaś... Idę do Ojca i wrócę, ale przygotuję tam dla Ciebie Tron królewskiej Chwały...


Żegnaj, Matko. Dziś widzisz Mnie najokrutniej upokorzonego, ale wkrótce będziesz w ekstazie Mojej Chwały... Moje pierwsze spojrzenie było dla Ciebie, a teraz Moje ostatnie jest również dla Ciebie...".



"Oddałem za ciebie Moje życie..." - Catalina Rivas

25 marca 2005, Słowa Pana, trzecie przesłanie



41 wyświetleń