• GłosWołającyNaPustyni

SEN. CAŁKOWITE ZAWIERZENIE BOGU.

Otóż siodmego września br., kiedy to wróciłam do Polski, zmęczona położyłam się spać, i zaraz miałam sen.

Znajdowałam się z grupą ludzi w pewnej instytucji państwowej w Niemczech, nie wiem konkretnie co to za instytucja, ale tak w duchu czułam, nie było tam łóżek, raczej pomieszczenia przestronne i otwarte, i znajdowało się tam dużo ludzi, bardzo dużo narodowości rumuńskiej. Tak na marginesie, to w Niemczech jest bardzo dużo biednych i bezdomnych Rumunów. Choć tamci nie wyglądali na biednych, a budynek był bardzo ładny.

I nagle wkroczyła do budynku policja, przeszukując wszystko, czy kto by się nie ukrył. Ja byłam z pewną grupą ludzi na górze, wszystko stamtąd widziałam.

Widziałam jak zabierali tych ludzi, mieli czarne maseczki, tych których zabierano.

Duchem widziałam i zrozumiałam, że chcą przesiedlić tych ludzi, gdyż Niemcy ruszyły do ataku na jakiś kraj, ale to nie była jeszcze 3WŚ, raczej jej początek.

Wmawiali tym ludziom, że to dla ich bezpieczeństwa, że tam będą bezpieczni, a tutaj występuje zagrożenie.

Ale oni to czynili zmuszając ich, wiecie, jak z tymi maseczkami i preparatami; "to dla dobra całego społeczeństwa". Wtedy otrzymałam poznanie, że wywożą ich do Danii, bo tam mieli być niby bezpieczni, ale prawdą było, że wywożą ich tam do obozów na testy, z których już nie wrócą.

Powiedziałam grupie ludzi, z którymi znajdowałam się na górze, aby położyli się na podłodze, by nas nie zauważono, choć byliśmy bez szans, po prostu nie było gdzie uciekać, nie było drzwi..

Widziałam, że strach w tych ludziach był co raz większy, ja też się bałam, ale nie chciałam się wydać w ich ręce. Powiedziałam, że Bóg może zrobić tak, że będziemy niewidoczni dla nich, wierzyłam, że Ojciec nas nie zostawi. Ale ich wiara była słaba, nie wierzyli tak mocno, choć znali prawdę, i to co z nimi się stanie, to nie widzieli innej drogi, po prostu nie poznali Boga na tyle, by Mu całkowicie zaufać i zawierzyć swoje życie.

Także w krótkim czasie zostało ze mną tylko parę osób, a budynek dalej przeczesywano. Zobaczyłam jak w tych ludziach umiera nadzieja, może w ogóle jej nie mieli, schodzili na dół po schodach, oddając się w ręce "Policji", wiedząc co ich czeka.

Widziałam też jak część ludzi próbowała uciekać, ale nim w ogóle ruszyli do ucieczki, to już zostali schwytani.

Im dłużej trwało to, tym bardziej łamali się ci ludzie i poddawali. A byliśmy na takim widoku, że już dawno byli po nas przyjść i zabrać.



70 wyświetleń