• GłosWołającyNaPustyni

MIŁOŚĆ JEZUSA DO DZIECI I DO NATURY.

Czasami, gdy bywałem sam, zostawałem odkrywany przez dzieci, które przychodziły do Mnie wyciągając w Moją stronę małe kwiaty, aby Mi opowiedzieć o jakimś smutku i Mnie ucałować.


Matki, gdy odnajdywały swoje maluchy w Moich ramionach, przysłuchujące się Moim Słowom, były trwożliwie zatroskane. Uczniowie, którzy uważali, że oznacza to brak respektu przed Mistrzem, usiłowali je przepędzać z Mojego pobliżu. Wtedy musiałem im powiedzieć: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie; gdyż, aby dostać się do Królestwa Niebieskiego, musicie mieć taką czystość, prostotę i naiwność jak dzieci”.


Cieszyłem się każdą niewinnością i otwartością tak jak ktoś na widok pąka kwiatu właśnie się otwierającego.


Jakże wiele razy zastawali Uczniowie Jezusa, gdy rozmawiał z różnymi stworzeniami wszechświata. Jakże często był zaskakiwany, podczas rozmów z ptakami, rzeką czy morzem! Jednak oni wiedzieli, że ich Mistrz nie był w ekstazie, oni wiedzieli, że w ich Mistrzu żyje Stwórczy Duch Ojca, który wszystkim istotom dał ich mowę, który rozumie wszystkie swoje dzieci, który od wszystkiego przez Niego stworzonego odbiera dziękczynienie i miłość.


Jakże często Uczniowie i ludzie widzieli Jezusa, gdy wszystko błogosławiąc, obdarzał czułością ptaka lub kwiat, a w Jego oczach odkrywali spojrzenie nieskończonej Miłości do wszystkich stworzeń! Uczniowie wyczuwali Boską rozkosz Pana, gdy On widział się otoczony taką ilością wspaniałości i tak wielu cudowności, które wyszły z Jego Mądrości i często widzieli łzy w oczach Mistrza, gdy widział On ludzką obojętność w obliczu takiej wspaniałości, głuchotę i ślepotę ludzi wobec takiej ilości blasku. Często widzieli Mistrza płaczącego, gdy spostrzegał trędowatego, lejącego łzy z powodu swojego trądu, albo mężczyzn i kobiety skarżących się na swój los, chociaż byli otoczeni sferą doskonałej Miłości!



35 wyświetleń